Menu
Kęszyca Leśna gospodarzem Dożynek Gminnych

Kęszyca Leśna gospodarzem Dożynek G…

            Kęszyca Leś...

Cash Broker Stal Gorzów - Włókniarz Częstochowa 57:33

Cash Broker Stal Gorzów - Włókniarz…

Fotorelacja z meczu z dni...

W malinowym chruśniaku działkowym – Dożynki 2017

W malinowym chruśniaku działkowym –…

            Stosowna do...

Było militarnie za budynkiem MOK…

Było militarnie za budynkiem MOK…

            Piknik Mili...

Zapisz się na AWANS

Zapisz się na AWANS

            Zapisz si...

Bach na violę da spalla - Jesenka Balic Zunic

Bach na violę da spalla - Jesenka B…

            Wioloncze...

Przedsionki Raju w Międzyrzeczu…

Przedsionki Raju w Międzyrzeczu…

            W tym roku ...

Prev Next

Scena Młodzieżowa PRO ARTE – najlepsze spektakle…

Scena Młodzieżowa PRO ARTE – najlepsze spektakle…

            Finał wojewódzki. PRO ARTE Sceny Młodzieżowej, organizowane przez Regionalne Centrum Animacji Kultury w Zielonej Górze – w sali kinowej Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury, współorganizatora. Wybrane najlepsze spektakle… uczta dla teatromanów…

Prezentacje 7 przedstawień poprzedził krótki pokaz multumedialny działalności zielonogórskiego RCAK. Od wielu lat realizowany jest Program promocji twórczości dzieci i młodzieży, obejmujący wiele dziedzin artystycznych.

            Tematem prezentowanych przedstawień jest młodzież – problemy dorastania, wchodzenia w życie młodych ludzi, pomnożone przez współczesne wyzwania czasu i środowiska, w którym żyją. Bardzo różne są te spektakle…

            Pierwszy spektakl: Zespół Teatralny „GALIMATIAS” z Zespołu Szkół Katolickich w Nowej Soli. Przedstawienie pt. „Psychiatryk”. Reżyseria: Tomasz Przywarty, scenariusz: Grzegorz Śmiałek.

Co jest normalne, czy mieści się w tzw. normie zachowania spolecznego, a co już - nie mieści się? Wkraczamy w logikę myślenia pensjonariuszek zakładu psychiatrycznego. Zachowania dziewczyn (na pozór) są podobne do tych, które widzimy na zewnątrz szpitala o tym kierunku leczenia… Gdzie jesteśmy, informują nas – zielone fartuchu pielęgniarzy i personelu, ubiory ludzi, którzy stosują, by opanować zachowanie pensjonariuszy, iście wojskowy dryl… Na sali szpitalnej (pozornie) normalne rozmowy o (uporczywych nieco) upodobaniach kulinarnych, rozmowcy wymieniają się wspaniałymi przepisami na zupę. Garnek to ulubiony przedmiot jednej z nich - ukrywa się w nim, znajdzie się on (zasłaniając świat) na jej głowie, narcyzm innej pacjentki polega na tym, że uważa się za królową, z jej (niezdrową, jak twierdzi lekarz psychiatra) teatralnością (?)… Parafraza. Może Tu po prostu wszystko wolno (inaczej niż na tzw. wolności), totalitarność jest usprawiedliwiana miejscem (psychiatrykiem), jest przyzwolenie na ekspresję twórczą (inaczej niż w tzw. zdrowym społeczeństwie?)

            Garnek – przez toporną nieco kucharkę – zostaje dziwczynie zabrany. Zaordynowane są ćwiczenia fizyczne, bardziej jako rytuał niż leczenie, mają wypełnić czas… Jest w porzo… jak mówią młodzi, ale – nie można wyjść… Bo to psychiatryk. Ten stan rzeczy jest oczywisty dla wszystkich, więc niby świadomi są swej choroby – ale to ich nie przybliża do wyzdrowienia… Meduza mówi, że nie są wariatkami. Są, być może, tylko przystosowane…

Szeroka analogia możliwych sytuacji społeczno – politycznych, temat bardzo wdzięczny. Linia oddzielająca psychiatryk od zewnętrza jest tylko przyklejona (do podłogi), nie jest ścianą nieprzekraczalną. Można ją, tę taśmę na podłodze, odkleić od Sceny. I to się robi. Kiedy spektakl się kończy.

            Zespół Tetralny „PATWORK SCHOOL THEATER” z Gimnazjum przy Zespole Szkół w Grabiku. Spektakl pt. „Statek szaleńców”. Reżyseria: Mariusz Pękala, scenariusz: grupa.

            Oszczędne dekoracje. Kilka surowych skrzynek z desek, maszt i sznurki, na których przypinać się będzie żagle-chustki-pranie. Główna postać:opowiadacz Arkady – przysypia na skrzynce. Marzy, wspomina, śni. Postanowił SPISAĆ, ale nie pamięta wiele. To On wiesza to pranie (na sznurku) – pierze rodzinne brudy…

            Bo to migawki. Wspomnienia, jakich doświadczamy. On w odsłonach swojego życia. Od maleńkości. Najpierw mu kazano…(zakazywano). Nikt się z nim nie chciał bawić… Wiwisekcja totalitaryzmu, od maleńkości, i dlaczego temu ulegamy…

            Dzieci to – sieroty (nawet mające rodziców). Zamiast NICH (rodziców, którzy nauczą świata) znajdzie się ktoś, kto ma (bardzo mądrą) Księgę Gdzie pisze Wszystko, mając to za tytuł swojego nam przewodzenia – wyprowadzi nas z Domu niewoli (ileż to razy ludzkosć przechodziła?) A wszystko dzieje się niczym na maleńkim statku wśród (wrogiego) oceanu i tylko Wódz nas przezeń poprowadzi… Gdzie ta kaja i koja – parafrazując śpiewają żeglarze szanty, gdzie to jest ten Dom?... Szeroki jest przestwór mórz (świata rzeczywistego, z jego skomplikowaniem), i nie jest w interesie wodza, żebyśmy w końcu dopłynęli do naszego lądu. Płyną z busolą, rozglądają się, bardziej uradowani swoją bytnością razem, grupą, wspólnotą jako obroną przez samotnością, niż dążeniem do celu. Ameryki nie ma być, Indianie Kolumba to pomyłka, a nie należy gloryfikować pomyłkowości, jak powie im belfer od pijaru. Księga mówi, że nie ma nic w niej (odkrywczego), za to można dać w łeb księgą, i się to czyni, do tego celu jest książka ciężka jak cegła. Przemoc Księgi (sztywnych spisanych zakazów i nakazów). Religia plemienna, narodowa, oparta na Księdze i Księgarzu. Tworzy się dystans między tym, Który Na Skrzynce (aktualnie siedzi) z księgą – a słuchającymi księgarza. A jest ten wolumin, jeśli się don zajrzy, pusty (treść jest W Nas). Jest ona dla Dzieciaków (z którymi się nikt nie bawił w ich dzieciństwie). Każda książka jest do zapisania – przez nas. Po to, żebyśmy znali nie tylko tą jedną dziecięcą śpiewankę – stary niedźwiedż mocno śpi itd…

Arkady się budzi, spektakl się kończy z jego obudzeniem – tematy są postawione na ostrzu… Widz wychodzi ze spektaklu, czas na refleksje…

Bardzo dobry spektakl.

            Zespół Teatralny „MAŁE CONIECO” z Gimnazjum w Czarnowicach. Spektakl pt. „Wyjście”. Reżyseria: Danuta Irisik i Krzysztof Irisik, scenariusz: Danuta Irisik.

Jest parawan i jest Scena przed nim, ze stolikami, gdzie dzieją się następujące po sobie odsłony sztuki. Za parawanem są Aktorzy. Przed nim – parawanem - Dziewczyna. Za drzwi parawanu co chwilę wyskakują w dużej ilości – (krzyczące na córkę) matki i (czytający gazetę obojętni na rodzine sprawy) ojcowie. Defiladują jak madonny, z dziennikami, nauczycielki. Koleżanki ze szkoły to śmiejące się złośliwie istoty. W rezultacie – Dziewczyna… chce ulecieć (z tego świata, uciec), chce odlecieć, nacisk osób i zdarzeń jest zbyt wielki. Jej chłopak – też NIE MA CZASU (dla niej). Ma za to czas na milczenie (na jej temat). Z milczenia bohaterka wychodzi w świat dorosły, z czasem nabiera oddechu, ogarnia go (jak pracująca na swoim koleżanka). Luz życiowy to podstawa. Nie przejmować się… Tymczasem w środku tego zluzowanego świat(k)a buzują na Scenie demony, i emocje dziewcząt, czasem tylko jakiś kwiatek, dostaje go od życia, jakby mimochodem, nie wiadomo za co… I tym należy się cieszyć…

            Zespół Teatralny „ LUZIK” z Zespołu Szkół nr 1, Publiczne Gimnazjum w Żaganiu. Spektakl pt. „Żeby było jak było”. Reżyseria: Wioletta Stachura, scenariusz: Wioletta Stachura (na podstawie fragmentu „Ferdydurke” W. Gombrowicza).

Słynna kultowa lekcja języka polskiego z „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza – w klasie, tutaj z etniczną muzyką celtycką w tle. Profesor Pimko, Pylaszczkiewicz, Gałkiewicz, którego „nie zachwyca” (Słowacki). Ble ble naszej narodowej scholastyki szkolnej, i nie tylko szkolnej… Ciała profesorskie, których szkolenie – tak jak w czasach Gombrowicza – pozostaje wiele do życzenia. A nauczanie których – wpływa (niestety) na ducha… Dodajmy dla jasności – bardzo źle wpływa… Zniechęca do uczenia się, do rozwoju osobistego. Niemiły pedagog umie wszczepić nieśmiałość i wtrącić w zdziecinnienie świat… Świat, który dzięki temu – nikogo nie przewierca, nikogo nie zachwyca, wszystkich nudzi – diagnoza jak bardzo współczesna, XXI wieczna…

Tytułowy Józio (trzydziestoletni facet)– upupiony, siedzi z boku w szkolnej ławce – nie potrafił się przeciwstawić rodzinno-ojczyźnianej przemocy, mieć swojej synczyzny… Pylaszczkiewicz, (milczący tutaj) recytator Słowackiego, nie wyznaje (co umie, jak wydać lekcję, dla potrzeb wizytatora), nie idzie na kompromis. Wielkim Poetą Był, Wieszczem Był i Wieszczył, Piękno-które zachwyt-wzbudza – frazy, które już przeszły do historii literatury.

PUPA ma się bardzo dobrze. Nakręca się sama, bez uczniów (uczniaków) nie ma szkoły. U Gombrowiczan Pupa świeci jak wieczorny Księżyc – dosłownie…

            Piąty spektakl. Już widzieliśmy w MOK jego premierę. Dla mnie – nowe wrażenia z oglądania go… Zespół Teatralny „OCZY-WIŚCIE” z Międzyrzeckiego Ośrodka Kultury. Spektakl pt. „Eko serial show”. Reżyseria i scenariusz: Izabela Spławska, grupa (inspiracja sztuką Maliny Prześlugi „A morze nie”).

Jest realizowany w studio „Eko Serial Show”, popularny program, gdzie lansowani są idole TV. Może zostać nim każdy, trzeba się tylko przypodobać pobliczności… Trwa rywalizacja na najbardziej debilną osobę, z bezwstydem prezentujacą swoją głupotę, obnażyć się z najgorszej strony – to jest, w tym programie, cool… I rozpychanie się w świecie, samo- lans… Jest to przedstawione jako boksowanie, kopanie, kto ma najsilniejsze łokcie czy pięści, ten wygrywa (jak w życiu…), życiowy program… Niska samoocena, masochizm, paradoksalnie, może być atutem, bo – wszyscy (?) tak mamy…

Marchewka i Bałwan. Takie dostają pseudnimy. Oni wygrywają ten turniej. Marchewka je marchewki, pożera je. Bałwan(ica) nie jest mądra. I roztapia się.., ale to efekt uboczny. Pasują do siebie – tak twierdzą realizatorzy programu TV, może mają rację…

            Spotykają się w barze sałatkowym, niby przypadkiem. Kelnerka za to jest tam celowo, ona pracuje. Bałwan(ica) pyta o pracę, jak to jest pracować w barze, i czy Ją przyjmą? Pytana odpowiada - nie sądzi, żeby tak było… Gołąb spada do baru, nazywa się Laura. Jak to jest latać? Chociaż różne bałwany i baławanice nie mają, pozornie, skrzydeł, latać potrafi każdy, trzeba je tylko, skrzydła, rozwinąć. Stwórzmy dziewczynom marzenia, żeby miały do czego dążyć.

            Nie jest to Sylwester, zabawa sylwestrowa, kiedy każdy chce być wesołym na siłę, wyłuskać z tego dnia zakończenia roku maksimum radości (której nie bardzo doświadcza w normalnym dniu). Co czeka roztopliwego Bałwana-bałwanicę? Różne światy – w Nowym Roku. Racja barmanki. Albo doskonała iluzja, jaką proponuje kolejny odcinek Eko Serial Show, jego nowo wykreowani idole być może. Rytm rzeczywistego spektaklu zwalnia – może po to, by mu się dokładniej przyjrzeć?

I – nic nie jest takie jak się wydaje.              

            Zespół Teatralny „EWENEMENT” z Gminnego Centrum Kultury i Sportu w Iłowej. Spektakl pt. „Pięć minut”. Reżyseria: Katarzyna Kozera, scenariusz: na podstawie tekstu Liliany Bardijewskiej.

DOM. Pozornie. Okna, stół z serwetkami, poduszki. Synek – Izydorek (świetna kreacja) i córeczka – pozornie skromna, taki wyalienowany typ z przedstawień dziecięco-młodzieżowych. MAMA – pozornie tradycyjna, domowa (taki ma ubiór), poświęcająca się dzieciom. A jednak – dzięki swemu zamknięciu w domu, nie dająca dzieciom przestrzeni do ich rozwoju, myślę. Wpatrzona w TV (między ścieraniem kurzu z szafki a tegoż – kurzu, z telewizora. I w telewizyjną wersję dobrego domu. Jej hipokryzja jest widoczna w monologu Izydorka (może imię mu dała czytawszy w młodości Witkacego?) Jest tam kompletny chaos, pomieszanie pojęć uchodzących za mądre i na czasie – ekologia i Hari Kriszna, medytacja i zdrowe żywienie, czyli pora gryzienia która cieszy i rajcuje. W taki sposób MAMA układa dom. Przestawa meble w feng shui – nieustannie. Towarzyszy temu papka reklamowa sącząca się z włączonym przez przerwy TV.

            Izydorek jest przebojowy. Ma mieć swój dzień w jednym z takich programów. 5 minut dla Izydorka. Tylko tyle, bo w domu nie ma dla niego ani minuty, chociaż (niepracująca) mama ma czas…

Jego siostra trzyma kurczliwie na piersi pudełko. Nie dowiemy się, co w nim jest – bo to nikogo nie interesuje. W telewizji, dokąd uda się zamiast Izydorka (który zabłądził w korytarzach), też pudełko nie wzbudzi zainteresowania.

Iwona „się ładuje” energetycznie. Charakteryzatorzy robią jej pudering – i następuje show. Wszystko jest - rewelacja, każde słówko, jakie duka Iwonka, bo – to wiele kosztuje: obsługa, kamery, uposażenia, realizacja. Wszystko można przekuć na sukces… Myszowata i skromniasta Iwona, która nienawidzi nienawidzieć i kocha swoją tajemnicę, cokolwiek to znaczy…

Czyli NIC nie znaczy. Realizatorzy programu: 5 minut dla ciebie dzwonią tym razem do innego Leonardka, będzie nowy show

Tak naprawdę to Zyzio i mama mieszkają w studio, Iwona jest „normalna”, tak jak tysiące innych stażystów w tego typu programach. Zunifikowana i nieciekawa – taka jak wszyscy…

           Zespół Teatralny „CZYLI CHILLI” z Zielonogórskiego Ośrodka Kultury. Spektakl pt. „Musisz?...” Reżyseria: Anna Olechnowicz, scenariusz: Beata Kieras.

Główna dokoracja to Łóżko. Na nim, pod nim, obok – dzieje się akcja. Dzieje się raczej Wewnątrz – Dziewczyny na łóżku. Nastolatki. Ona rozmyśla. O tym, że jest przerażająco normalna – ma komputer, komórkę, i nie tak wiele problemów. Tylko inni dziwnie na nią patrzą.

Te INNI to Ręce pojawiające się nagle pod Łóżkiem, i za nią. Diabły – reklamy, kosmetyki, pokusy, dotyczące tego, że musi być tam i tam – powinna być taka i taka… Musi się koniecznie – dobrze bawić – to jakiś algorytm! Blade trupie diabły ubierają ją w kolorowe spódniczki i opaski. Czynią z niej Lalę, jak bóstwo śmierci (wspaniała gra diabłów, elementy pantomimy). Jest zbyt słaba, by Im nie ulec. Starty w dorosłe życie są niesatysfakcjonujące. Inicjacja seksualna – taka sobie, chłopak – czy kocha? – odpowiedzią jest śmiech diabłów (odpowiednie makijaże). Warunkiem istnienia jako takiego jest – uwierzyć, że jest się najlepszym. To taki marketing, spłycony, stosowany w technikach sprzedaży, w życiu nieco chyba zbyt jednostronny…

            Pijar – dziecinko – mówią (dobrze ucharakteryzowane diabły). Konformizm i sukces – czyli autoprezentacja… Tresura. Tłamsząca właściwe „ja”. Kontrolować (siebie i …innych), szkoła jest produktem, Ona sama, Dziewczyna – jest produktem… Produkcjonizm, jedna z bolączek współczesnego zachodniego świata.

Dostrzec ten świat. Wyjść poza młodzieńczość i dziecięctwo, wstać z nastoletniego łóżka (do którego jeszcze można się schronić, będąc dzieckiem). Łóżko jednak nie znika ze Sceny. Jest postawione pionowo przez diabłów, większe i jeszcze bardziej centralne. Jeden z diabłów szykuje pętlę, sznur. Za siatką Łóżka – Dziewczyna. Zapalone przez diabłów lampki dla umarłych (samobójców). Pętla jest powieszona.

Iwona Wróblak

 

Powrót na górę
Info for bonus Review William Hill here.

Polecane

Gminy

O nas

Znajdź nas